DANE I POGLĄDY

44_klub-natura-art_2

Waddington zwrócił uwagę na wydłużony u człowieka okres niemowlęcej i dziecięcej zależności (tendencja ta zaznacza się u naczelnych tym silniej, im dany gatunek jest ewolucyjnie bliższy czło­wiekowi). Uczenie się jako podstawowy sposób rozwi­jania przystosowawczego zachowania się człowieka jest możliwe właśnie dzięki tej zależności, a jednocześnie powoduje, że staje się ona konieczna. Jedną z umiejęt­ności, której trzeba się nauczyć, jest to, co Bigelow na­zywa „samokontrolą”. Wydaje się, że odziedziczony przez nas mechanizm kontroli naszego własnego zacho­wania się związany jest zwykle z pełną akceptacją au­torytetu tych, od których jesteśmy zależni w dzieciń­stwie. Ogromna zależność naszego gatunku od kulturo­wej sfery życia, w tym norm moralnych, spowodowała ewolucję skłonności do „przeuczania się” i nadmiernej generalizacji podporządkowywania się autorytetom i reprezentowanym przez nie rzekomo normom. Przedstawione tu dane empiryczne i poglądy dotyczą­ce dynamiki oraz mechanizmów uległego zachowania się, które mogły rozwinąć się w toku ewolucji, wydają się zdecydowanie przemawiać na rzecz tez Chance’a i Lar- sena, podkreślających znaczenie aktywnej roli podwład­nych w „dośrodkowej strukturze uwagi” charakteryzu­jącej hierarchię dominacji. Wydaje się bardzo prawdo­podobne, że filogenetycznie determinowane skłonności wywierają głęboki wpływ na oba elementy związku przywódca—podwładny.

PRZEDSTAWICIELSKA ROLA

af402bf56a

Milgram uważa, że łatwość, z jaką osoby badane przyj­mowały „przedstawicielską” rolę, wskazuje, że w eks­perymentach tych pobudzeniu uległ poziom motywacji zbyt głęboki, by mógł zostać w pełni wyjaśniony specy­fiką indywidualnych uwarunkowań społecznych. Dla­tego też zwraęa się on ku rozważaniom ewolucyjnym i behawioralnym jako metodzie wyjaśnienia uzyskanych w swoich eksperymentach wyników.Milgram podkreśla przede wszystkim sprawę istnie­nia i roli struktur dominacji w wielu społeczeństwach zwierzęcych oraz znaczenia hierarchii dla przetrwania włączając w to efektywny podział pracy, trwałość organizacji społecznych i utrzymanie wewnętrznego porządku w grupach. Uważa on, że w wyniku doboru naturalnego w gatunek ludzki wbudowana została tak­że skłonność do tworzenia i utrzymywania hierarchicz­nych związków społecznych, co pociąga za sobą ten­dencję do łatwego uczenia się uległości w stosunku do autorytetu: „rodzimy się z potencjałem posłuszeństwa, który następnie, współoddziałując z wpływem społe­czeństwa, wytwarza posłusznego człowieka”. Kiedy osoba taka znajduje się w towarzystwie kogoś, kto jest dla niej autorytetem, jej tendencja do wchodzenia w „stan przedstawicielstwa” jest „niezwykle silna, a zmiana ta nie jest łatwo odwracalna”, jeśli już zaj­dzie .W wyjaśnieniu zarówno filogenezy, jak i ontogenezy Milgramowskiego „potencjału posłuszeństwa” mogą pomóc rozważania nieżyjącego już C. H. Waddingtona na temat ewolucji

PRZEPROWADZONY EKSPERYMENT

images (1)

Eksperyment przeprowadzano w wielu wersjach, a główny otrzymany w nich wynik był wręcz zdumiewa­jący. Mimo że przed eksperymentem zarówno studenci psychologii, jak i psychiatrzy przewidywali, że do osta­tniej wartości na „tablicy rozdzielczej” — 450 woltów dojdzie mniej niż pół procent badanych, rzeczywista liczba „całkowicie posłusznych” wahała się w różnych wersjach eksperymentu- pomiędzy 30 a 65 procent wszystkich osób badanych. Nawet wówczas, gdy współpracownik eksperymentatora, znajdujący się w drugim pokoju, waląc w ścianę i krzycząc, że ma słabe serce, błagał osobę badaną o zaprzestanie uderzeń prą­dem, 60 procent osób badanych było całkowicie posłu­sznych eksperymentatorowi .Według Milgrama te niezmiernie zaskakujące wyniki należy tłumaczyć tym, że wiele osób badanych w wa­runkach eksperymentalnych pozbywa się swojego auto­nomicznego osądu czy „sumienia” i wchodzi w „stan przedstawicielstwa” (agentic state). Ulegające ekspery­mentatorowi osoby badane przestawały oceniać czy od­czuwać odpowiedzialność za swoje własne działania i zaczynały uważać się li tylko za posłuszne narzędzie sta­nowiącego autorytet naukowy eksperymentatora (wszy­stkim osobom badanym powiedziano, że eksperymenta­tor przyjmuje pełną odpowiedzialność za jakiekolwiek szkody poniesione przez „ofiary uderzeń prądem”).

SKIEROWANIE UWAGI

images (2)

Kieruje to ponownie naszą uwagę ku podporządko­waniu i poplecznictwie jako aspektom problemu domi­nacji—przywództwa, a szczególnie ku „pojęciu uległoś­ci jako podstawowej potrzeby stronników” . Wyraźnie wiążą się z tym słynne (a nawet cieszące się podejrza­ną sławą) socjopsychologiczne eksperymenty Stanleya Milgrama dotyczące „posłuszeństwa”. Nie uprzedzone o istocie eksperymentu osoby badane wprowadzano do pomieszczenia, przygotowanego, jak im powiedziano, do sprawdzania wpływu kary na pamięć słuchową. O- sobę badaną sadzano przed sprawiającym wrażenie prawdziwego (była to atrapa) „generatorem uderzeń prądem” i polecano przeprowadzenie testów werbal­nych na współpracowniku eksperymentatora, o którym osoba badana myślała, że jest, podobnie jak ona, uczestniczącym w badaniu ochotnikiem. Za każdym ra­zem, gdy współpracownik eksperymentatora robił błąd, eksperymentator polecał osobie badanej zastosowanie wobec „uczącego się” uderzenia prądem poprzez naciś­nięcie jednego z przełączników „generatora”. Na prze­łącznikach umieszczono oznaczenia napięcia, od 15 do 450 woltów, w piętnastowoltowych interwałach. W rze­czywistości w eksperymencie chodziło oczywiście o  ustalenie, ile osób badanych podporządkuje się „au­torytetowi naukowemu” i zgodnie z otrzymaną instruk­cją wymierzy (we własnym przekonaniu) karę osobie, która nie zrobiła im żadnej krzywdy.

RÓŻNICE INDYWIDUALNE

images (3)

Te różnice indywidualne są rzecz jasna uwypuklane i wykorzystywane przez różne kul­tury i w różnym stopniu. Ale występują wyraźnie nawet w społeczeństwach o tak nikłym poziomie rywa­lizacji jak szczep Indian Nambikwara, co świadczy we­dług mnie o pozakulturowym pochodzeniu tych różnic. Należą one raczej do psychologicznych surowców, z których tworzona jest każda kultura. Nie wszyscy lu­dzie są tacy sami: i w społeczeństwach pierwotnych te indywidualne różnice są równie jasno dostrzegane i eksploatowane co w naszej tak zwanej indywiduali­stycznej cywilizacji” .Nie udowodniono jednakże dotychczas, że istnieją specyficzne geny dominacji czy przywództwa grupowe­go. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że wrodzone różnice indywidualne obejmują możliwości rozwijania tych cech osobowościowych, które pozwalają osobniko­wi stać się przywódcą tylko i wyłącznie w pewnych okolicznościach. Hipoteza ta zgodna jest z wnioskiem, że „osoba nie staje się przywódcą dzięki posiadaniu ja­kiegokolwiek szczególnego układu cech osobowościo­wych, natomiast układ cech osobowościowych przy­wódcy musi być odpowiednio powiązany z aktualnymi własnościami, działaniami i celami grupy, na czele któ­rej stoi” .

GENETYCZNE PRZEKAZYWANIE

images (4)

Poglądu tego nie należy z góry odrzucać, mimo że w oczywisty sposób jest on przedmiotem nadużyć. Fiedler cytuje badania, w których wykryto istotne korelacje pomiędzy zajmowaniem pozycji przywódcy a pewnymi cechami osobowości np. inteligencją, czujnością, agresywnością, towarzyskością, zdolnością do współ­pracy i przystosowywania się. Należy przyjąć, że gene­tycznie przekazywane możliwości rozwoju tych cech (przy założeniu, rzecz jasna, sprzyjających warunków środowiskowych) wykazują wysoką zmienność między- osobniczą. Mówiąc dokładniej, Bigelow uważa, że róż­nice indywidualne w zakresie „społecznej inteligencji” zdolności przewidywania prawdopodobnych reakcji innych i kontrolowania własnych reakcji emocjonal­nych w sytuacji stresowej mogą mieć, po części, pod­stawy filogenetyczne. Nie tylko zdolności sprzyjające efektywnemu przy­wództwu, ale i motywacja do osiągnięcia wysokiej po­zycji społecznej może zawierać komponentę wrodzoną: „Istnieją wodzowie, ponieważ w każdej grupie ludzkiej istnieją osobnicy, których, w odróżnieniu od większości ich współtowarzyszy, cieszy posiadanie prestiżu samo w sobie, którzy bardzo lubią ponosić odpowiedzialność i dla których branie na własne barki spraw publicz­nych ma swoje zalety.

PRZYWÓDCY I ICH STRONNICY

images (5)

Z perspektywy, która w zamierzeniu obejmuje swoim zakresem badania i teorie dotyczące zachowania się naczelnych oraz spekulacje naukowe w rodzaju tych, które proponuje Bigelow na temat przebiegu i beha­wioralnych skutków ewolucji człowieka, przydatna okazać się może próba skrótowej reinterpretacji pew­nych danych socjopsychologicznych związanych z za­chowaniem się typu przywódca—stronnik. Przeprowa­dzona przez Fiedlera próba określenia istoty przywódz­twa w grupach o przewadze kontaktów bezpośrednich jest, jak się wydaje, łatwa do włączenia w przedstawio­ną powyżej koncepcję dominacji i uległości: „przywód­cą jest ten, komu udaje się poprowadzić za sobą in­nych”  (punkt centralny „struktury uwagi”). „Przy­wództwo oznacza w zasadzie władzę nad innymi ludź­mi (…) przywódcę określać tu będziemy jako członka grupy, którego funkcją jest kierowanie i koordynowanie związanych z określonym zadaniem działań grupo­wych”  („rola nadzorującego”).Fiedler kładzie szczególny nacisk na interakcyjny, kontekstualny charakter przywództwa, „nie ma przy­wódców tam, gdzie nie ma ich stronników. Przywódz­two jest przede wszystkim wzajemnym związkiem” . Zgodne to jest, jak myślę, z podejściem etologiczno-ewolucyjnym. Jednakże przed podjęciem próby rozpa­trzenia tej kwestii konieczne jest krótkie omówienie biologicznej koncepcji głoszącej (w wulgarnej wersji), że niektórzy są „urodzonymi przywódcami” (czy też posiadają „wrodzone predyspozycje do dominowania”).

HIERARCHIA W GRUPIE

images

W tym kontekście hierarchia w grupie naczel­nych uważana być może za system regulacyjny, który rozwinął się ewolucyjnie na poziomie ponadosobni czym i który przyczynia się do wzmocnienia mechaniz­mów wbudowanych w systemy nerwowe poszczegól­nych członków grupy.Człowiek, według Bigelowa, jest pod tym względem typowym naczelnym. Nie wprowadzając precyzyjnych terminów, Bigelow podkreśla „kontrolną” funkcję do­minacji (a także reguł, praw i zwyczajów narzucanych przez dominujących zwierzchników) oraz pośrednio znaczenie „dośrodkowej struktury uwagi” dla koor­dynacji najważniejszych przejawów współpracy wewnątrzgrupowej w toku ewolucji hominidów. Odziedzi­czyliśmy gotowość do uczenia się zachowań typu dominacja uległość i jak twierdzi Bigelow nadal nie umiemy poradzić sobie bez sprawnie działającej hierar­chii dominacji. Podobnie jak nasi przodkowie, łączymy w sobie zdolność do samokontroli ze zdolnością do agresywnego zachowania się, ale nie oznacza to, że pierwsza z nich skutecznie wpływa na drugą. Nauczy­liśmy się rozszerzać skromny zasięg kooperatywnej sa­mokontroli prehistorycznych klanów i szczepów na grupy liczące setki i miliony jednostek, ale „uczymy się ciągle jeszcze i dopóki nie nauczymy się żyć w ogólno­światowym pokoju, będziemy musieli poddawać się ograniczeniom jeśli to będzie konieczne, wprowa­dzanym siłą” .

PRZYJĘTY SCENARIUSZ EWOLUCJI

matka-natura-4_2888161

Jeśli przyjmie się taki właśnie scenariusz ewolucji człowieka, rola samokontroli staje się w niej kluczowa: „Zdolność samokontroli uwarunkowana jest określoną strukturą fizjologiczną mózgu, a zwłaszcza kory móz­gowej. Wynikiem ewolucji człowieka nie był układ bez­cielesnych «instynktów», ale fizyczna struktura ner­wów i gruczołów wydzielania wewnętrznego. Wraz ze wzrostem złożoności i efektywności tej struktury rosły możliwości uczenia się przez doświadczenie i tłumienie popędów, a stąd bardziej inteligentnej samokontroli. Ludzka zdolność uczenia się, komunikacji, rządzenia, tworzenia nauki i sztuki jest produktem ewolucji biolo­gicznej, podobnie jak szybki bieg czy jakikolwiek inny przejaw zachowania się zwierząt jest uzewnętrznie­niem potencjału biologicznego zawartego we współ­działających ze sobą mięśniach, układzie kostnym i nerwowym” .Występowanie „samokontroli” (czy też wyraźnego wyhamowania popędów podstawowych) stwierdzono u wielu naczelnych — na przykład u spragnionych pa­wianów, które czekają, aż cała grupa przybliży się do źródła wody, u dorosłych samców pawiana płaszczowe­go, powstrzymujących się od kopulacji z samicami z „haremu” sąsiada i u pawianów zamieszkujących sa­wannę, u których należące do hierarchii centralnej samce uczą się nie reagować agresją czy rywalizacją na działania podejmowane przez ich „koalicyjnych part­nerów”.

ZWYCIĘSKIE GRUPY

pobrane

Zwycięskie grupy ludzkie stanowiły czynnik selekcyjny: wypierając gru­py okazujące we wspólnych działaniach niższą inteli­gencję na stosunkowo mało gościnne obszary, znacznie zmniejszały szanse ich udziału w genetycznej przyszło­ści gatunku. Wraz ze wzrostem inteligencji niektóre osobniki zdobywały zdolność dostrzegania zalet płyną­cych ze współpracy z innymi niż ich własna grupami; wymagało to nie tylko inteligencji, ale także samokon­troli powstrzymywania się od atakowania dawnych wrogów. Podstawowym motywem współpracy między grupami było przypuszczalnie skuteczniejsze współza­wodnictwo z innymi jeszcze grupami ludzi; wzrastało selekcyjne uprzywilejowanie optymalnego połączenia wewnątrzgrupowej (lub wewnątrzkoalicyjnej) współ­pracy i inteligentnej samokontroli w skutecznym współzawodnictwie pomiędzy grupami. Osiągane dzię­ki tym cechom sukcesy poprzez dodatnie sprzężenie zwrotne spowodowały, że w doborze naturalnym prefe­rencję uzyskał większy i bardziej złożony mózg.W jakimś nieznanym momencie ewolucji homi­nidów pojawiła się komunikacja językowa (przypusz­czalnie jako rezultat presji selekcyjnej, faworyzującej skuteczniejszą komunikację; podstawę rozwoju komu­nikacji mogła stanowić stosunkowo wysoka inteligen­cja naczelnych i typowa dla nich umiejętność wokalizacji sygnałów). Umożliwiło to lepszą koordynację dzia­łań wewnątrzgrupowych i mogło także wzmocnić inte­grację grupy. Ale różnice językowe utrudniły komuni­kację z członkami innych grup; tym samym komunika­cja stała się dodatkową przyczyną nieporozumień i wrogości pomiędzy grupami. W ten sposób „wyraźnie zaznaczone zostały pojęciowe i emocjonalne różnice pomiędzy «nami» a «nimi»”